Pomysł, a raczej, jego brak, czy w wieku w miarę już dojrzałym czyli jakieś 28 wiosen, brak pomysłu na to co by się chciało robić w życiu, świadczy o tym że się to życie już zmarnowało? Człek ambitnie przeszedł klasy szkoły podstawowej, L.O. i studia, poznał to i owo. Pracuje w korporacji-sracji i co dalej. Czy tylko ja tak mam, czy wszyscy, tylko się z tym nikt nie ujawnia i każdy ambitnie prze do przodu, udając/wiedząc doskonale czego chce. A u mnie kiszka, jakieś zawieszenie, żyć na mazurach nie będziemy z Mężem, przynajmniej na razie, mieszkanie też nie kupimy dopóki domu nie sprzedamy, na kolejne studia jestem zbyt leniwa, pracy innej na razie nie szukam, chociaż w tej jest wiele do życzenia. Nie wiem. Czemu nie ma takiej ściągi z przebiegu życia, np. zaliczyłeś pierwszy pułap: jesz samodzielnie, później kolejny i kolejny, skończyłeś studia. No właśnie i tu się zatrzymałam. Dzieci jakoś mnie na razie nie pociągają, robienie gigantycznej kasy też nie (ta nie?) pięcie się po szczeblach kariery też jakoś nie za bardzo. Czy to znaczy że nie ma już innych opcji na życie, kurde muszę to jakoś bardziej rozkminić. Obawiam się, że jak zacznę się w to wtajemniczać to popadnę w jakieś jesienne zamyślenie, dlatego dam se na razie spokój.
A tymczasem, zaczynam już w głowie pakować walizkę na wakacje, drogą eliminacji może uda mi się spakować w podręczny ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz